
… rosły sobie drzewa. Wysokie były i rozłożyste. Ktoś przed laty, wiedziony troską o miejscową świątynię i jej wiernych, postanowił je zasadzić, żeby kiedyś, kiedyś, po latach, rzucały cień w upalne dni albo z krnąbrną wichurą mogły pójść w zawody. Ów śmiałek chciał także żegiestowskiej cerkwi przydać piękna i szlachectwa. Bo Drzewa zawsze nobilitowały ludzkie siedziby.
I tak szumiały sobie korony drzew przed kościołem św. Anny w Żegiestowie, wspominając stare dzieje.
Niestety do czasu. I teraz zdjęcia pozostały a na nich kikuty pni.
(Odwiedzono 57 razy, 1 wizyt dzisiaj)
Żegiestów,Wilczyska,a kto następny pod topór?
Biskup ordynariusz ma swoich drwali w sutannach.
Jedni sadzą,a jeden wycina?
Czy to nie jest jakaś choroba?
Ksiądz miał takie straszne pretensje za donos o wycięte drzewa w Żegiestowie, ale przecież te kikuty faktycznie wyglądają okropnie. Szkoda, że musiało dojść do takiego zniszczenia z czystej głupoty. Zmiany jakich dokonuje w kościele nie są też przemyślane. Kościół jest zabytkowy i dokładanie każdej kolejnej żarówki, nowoczesnego ogrzewania i dokonywanie zmian w wystroju powinno być konsultowane z osobą, która jest odpowiedzialna za zabytki. Może osoby z rady parafialnej powinny zareagować i powstrzymać księdza. Może Kuria Diecezjalna nam pomoże.