
W tekście „Wójt – burmistrz – „włodarz”” z 7 października pisałem:
„Łatwe pieniądze z zewnątrz się skurczą, potem znikną, latarnie pogasną, kostka brukowa się rozlezie, piękny stadion Biała zabierze – nic, co jest ręką ludzką uczynione nie jest wieczne”.
Skąd to wiem? Wszyscy to wiedzą. „Włodarz” też. I nawet otwarcie o tym mówi.
Otwieramy plik:
„Włodarz” powiada:
„Pamiętajmy, że przed nami kolejna perspektywa finansowa UE na lata 2014-2020. To ostatnie rozdanie unijnych pieniędzy, dlatego musimy być doskonale przygotowani, aby móc je maksymalnie wykorzystać”.
Kapujecie bobowiacy? Trybicie?
„To ostatnie rozdanie (unijnych pieniędzy)”.
„Włodarz” kombinuje jeszcze jedną kadencję, w której będzie „maksymalnie” wykorzystywał „unijne pieniądze”. Nie mówi, że roztropnie, celowo, sensownie – mówi „maksymalnie”.
Za te pieniądze (do tego tzw. wkład własny – czyli wasze pieniądze, wyciągnięte z waszych kieszeni) wybuduje wam dużo pięknych (niepotrzebnych) rzeczy. Zapowiada budowę „kompleksu kulturalno-sportowego, w którym znajdą się: basen, ścieżki rowerowe, trasy narciarskie, korty tenisowe, wielofunkcyjne boiska, skatepark, ścianki wspinaczkowe, miasteczko rowerowe”.
A następnie zostawi was z tym całym, nazwijmy to, dobytkiem (wariant B ma już gotowy). Wtedy okaże się, że biednej gminy Bobowa (Bobowa jest biedną gminą, w roku 2012 dochody własne wynosiły zaledwie 5 mln) nie stać na utrzymanie tych obiektów (już teraz nie stać gminy na prąd i wyłącza przydrożne latarnie, które dopiero co stawiała). Przypomnijmy: w roku 2007 połowa gminnego budżetu szła na „oświatę i wychowanie” (a to był budżet zasilany dotacjami z zewnątrz). Bez zewnętrznego zasilania na koszta „oświaty i wychowania” pójdzie prawie cały gminny budżet. Z czego utrzymacie basen? Wiecie, ile kosztuje utrzymanie basenu?
A po co w ogóle ten basen? Jak ktoś nie może wytrzymać bez basenu, to niech Libropolem się przejedzie na basen OSiR w Gorlicach (przy okazji niech tam zapyta, ile miasto łoży na utrzymanie tego obiektu). Chyba, że to ma być otwarty basen, pod gołym niebem – wtedy będzie taniej. Ale to też nonsens – inny, ale nonsens.
Do tego basenu trasy narciarskie. Niby jakie? Zjazdowe? Biegowe? Biegowe w kółko? A jak nie będzie zimy, nie spadnie śnieg, to co? Sztucznie będziecie zaśnieżać? A w ogóle to jakie tradycje narciarskie ma Bobowa? Nie lepiej – jeśli już ktoś chce – pojechać na narty w góry? Wszędzie blisko. Zagadka: gdzie jest najbliższy wyciąg narciarski? Podpowiadam: bliżej, niż się niejednemu wydaje.
Dalej: ścieżki rowerowe. A zrobić sobie rowerową wycieczkę po okolicy nie łaska? Już musi być „ścieżka rowerowa”?
Korty tenisowe. Jest już kort tenisowy w Siedliskach. Nikt na nim nie gra.
Konkretnie: ilu jest czynnych tenisistów w Bobowej (niechby i na poziomie amatorskim)? Czy ktoś w ogóle ma rakietę tenisową? Z tego co wiem, to bobowska młodzież – jeżeli już uprawia jakiś sport – to pogrywa w siatkówkę. Są też nożni kopacze (A klasa). A tenis? Kto słyszał w Bobowej o jakimś tenisie? Wykreujemy sztucznie modę na tenis (tak, jak zostało wykreowane „zapotrzebowanie” na „szkołę muzyczną”)?
Wielofunkcyjne boiska. Przecież ładujemy 2,5 mln w stadion (połowa z tego to nasze lokalne podatki)! Po co jeszcze jakieś boiska. Przy każdej szkole jest boisko.
Skatepark? Ścianki wspinaczkowe? Z tego to skorzysta co najwyżej ortopeda i fabryka gipsu chirurgicznego.
No i miasteczko rowerowe (zgadujemy, że to coś innego, niż ścieżka rowerowa, o tym było wcześniej). Czyżby wersja rozwojowa „miasteczka z Wilczysk”? O tym nonsensie już kiedyś pisałem.
Bobowscy podatnicy – powstrzymajcie te wygłupy. Zobaczycie – szybko mnie kilka lat, „włodarz” się ewakuuje, a wy zostaniecie z kłopotem. Dużym kłopotem.
„Włodarz” mówi: „nasze zadłużenie nie jest duże, wynosi około 16%”.
16% czego? I ile to wynosi? Konkretnie, w złotych polskich? I jak to się ma do dochodów własnych?
Z czego ten dług spłacimy? Czy „włodarz” przewiduje gwałtowny wzrost wpływów z lokalnych podatków? Np. z tego powodu, że mieszkańcy okolicznych wsi powrócą masowo do uprawy ziemi, którą nieopatrznie porzucili? A może w gminie powstanie jakiś przemysł? „Włodarz” opowiada:
„Ponadto podjęliśmy usilne starania, aby w Gminie Bobowa zorganizować Strefę Aktywności Gospodarczej, a w jej ramach Specjalną Strefę Ekonomiczną”.
Kolejny mit. Co konkretnie będzie w tej strefie produkowane?
Był taki dowcip o Gomułce: jakbymy mieli mięso, tobymy zalali Zachód konserwami – ale nimomy blachy.
Ps.
Dla tych, którzy przeczytali powyższy tekst, ale nie zatrybili.
„Włodarz” powiada, że „unijne pieniądze” zamierza „maksymalnie wykorzystać”.
A konkretnie co to znaczy?
A to znaczy, że zamierza sięgnąć do naszych kieszeni tak głęboko jak tylko się da – a potem te pieniądze roztrwonić.
Dla tych, którzy w dalszym ciągu nie trybią – dalsze wyjaśnienie.
Wszelkie dotacje, które „włodarz” załatwia, to jest tylko dofinansowanie. Zawsze jest wymagany tzw. wkład własny. Przykład: do stadionu, który ma kosztować 2,5 mln załatwił dofinansowanie w wysokości 50 procent – 1,25 mln złotych to pieniądze, które wyjął z naszych kieszeni. Maksymalizowanie wykorzystania dotacji oznacza maksymalizowanie wydatków własnych, jedno pociąga za sobą drugie (jest to połączenie sztywne).
Każda dotacja jest przypisana do jakiegoś jednego konkretnego projektu (nazywanego szumnie inwestycją). Tych projektów, z punktu widzenia postawionego zadania (maksymalizacja wykorzystania dotacji), musi być dużo. Im więcej, tym lepiej – nieważne, czy z sensem, czy bez sensu. W ten sposób w głowie „włodarza” rodzą się coraz to nowe pomysły, mnożą się na naszych oczach jak króliki. Teraz mamy „kompleks kulturalno-sportowy, w którym znajdą się: basen, ścieżki rowerowe, trasy narciarskie, korty tenisowe, wielofunkcyjne boiska, skatepark, ścianki wspinaczkowe, miasteczko rowerowe” (a mieliśmy już np. kajaki i rowery wodne w Wilczyskach i bulwar w Bobowej). Na to mają iść dotacje z zewnątrz oraz, jako się rzekło, pieniądze z naszych podatków – nasze pieniądze. Dużo, dużo – im więcej, tym lepiej!
Ostatecznym rezultatem tej całej zabawy jest to, że emerytka o lasce finansuje ze swojej cienkiej emeryturki skatepark, a emeryt po zawale – ścianę wspinaczkową.
Emerytko! Zapłaciłaś sołtysowi gminny podatek? A teraz nie masz za co wykupić recepty? Głowa do góry! Twoje pieniądze poszły na skatepark!
Emerycie! Ty też cienko przędziesz? Nie narzekaj, nie jesteś sam. Są tacy co wiedzą, co z twoimi pieniędzmi zrobić! A w ogóle to się nie leń – ściana wspinaczkowa czeka!



osobiście widuje tenistów w Siedliskach, nawet kiedy miałem nadzieje na pusty obiekt to tak nie było wiec przestań A walić nam farmazony… Ty to dopiero uprawiasz propagandę liczb wyrwanych z kontekstu. Pewnie żyjesz albo z emerytury albo renty…
Ty „życzliwi” jesteś nieodrodnym dzieckiem III RP; jesteś jej przydupasem! Pisałem o tym jakiś czas temu! Jak ktoś żyje z emerytury albo z renty, to trzeba go sponiewierać i spotwarzyć. Ten emeryt i rencista jest gorszy i niech się nikt, broń Boże, nie wtrąca do „obiektu w Siedliskach”…