O remoncie Ramułtówki raz jeszcze

ramultowkaMoje przypuszczenia chyba się sprawdziły.  Konserwatorski projekt remontu kaplicy Ramułtów przy kościele parafialnym w Wilczyskach, nie przewidywał wykonania izolacji poziomej fundamentów (ani ich osuszenia) tego obiektu. 11 lipca 2013 roku, w biurze delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Nowym Sączu, okazano mi dokumentację techniczną opracowaną przez inż. Jana Marszałka i mgr. Józefa Steca, a przygotowaną dla wykonawcy remontu. Według pisma Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie – Delegatura w Nowym Sączu do Macieja Rysiewicza z dnia 15 maja 2013 r.: „organami, które wydały pozwolenie na prowadzenie robót przy zabytku, są: Kierownik Delegatury w Nowym Sączu WUOZ w Krakowie (z upoważnienia MWKZ) oraz Starosta Gorlicki, z którego upoważnienia decyzje wydaje Dyrektor Wydziału Budownictwa i Architektury Starostwa Powiatowego w Gorlicach (zatwierdzenie projektu budowlanego i pozwolenie na prowadzenie robót budowlanych)”.

Konserwatorzy dzieł sztuki i zabytkowej architektury nakazali wykonać, zapis jest dość szczegółowy, izolację pionową fundamentów Ramułtówki, do 1,5 m w głąb, ale tylko od strony zewnętrznej. W opracowaniu brak jakichkolwiek sugestii i nakazów, dotyczących wykonania izolacji pionowej wewnętrznej, a przede wszystkim wykonania izolacji poziomej fundamentów rzeczonego obiektu a także ich osuszenia. Nie jestem budowlańcem ani konserwatorem dzieł sztuki i architektury, ale mam nieodparte wrażenie, że (przede wszystkim) brak izolacji poziomej fundamentów Ramułtówki (i osuszenia fundamentów), będzie skutkował permanentnym zawilgoceniem murów kaplicy. I jeśli wyasygnowano tak wielkie kwoty (ok. 135 tysięcy złotych) na remont tego wspaniałego, ale przecież niewielkiego) obiektu zabytkowego, a niewykonano podstawowego zabezpieczenia fundamentów, a w konsekwencji, murów kaplicy przed wilgocią, to znaczy, że publiczne i społeczne pieniądze zostały wyrzucone w błoto.

Według wszelkich znaków na niebie i ziemi można dzisiaj uznać, że firma pana Janusza Stukusa, która wykonywała ten remont, mogła zastosować się do wszelkich przykazań dokumentacyjnych i konserwatorskich. Bo przecież nikt nie żądał w projekcie wykonania izolacji poziomej lub jakiegokolwiek osuszenia fundamentów kaplicy Ramułtów. Wykonawca remontu mógł w 100% zastosować się do konserwatorskich zaleceń.

Wróćmy zatem jeszcze raz do cytowanego już pisma Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Krakowie – Delegatura w Nowym Sączu do Macieja Rysiewicza z dnia 15 maja 2013 r. Znajduje się w nim bardzo ciekawa informacja rzucająca światło także na techniczny zakres dokumentacji remontu kaplicy Ramułtów autorstwa inż. Jana Marszałka i mgr. Józefa Steca:

„w załączeniu przekazujemy kopię protokołu pokontrolnego z dnia 19.04.2013 r., sporządzonego w wyniku wizji lokalnej przy kaplicy z 1862 r. (zwanej tutaj kaplicą Ramułtów) w Wilczyskach w zakresie stanu zabytku po pracach remontowych prowadzonych w jesieni 2012 r. W jej wyniku opracowany zostanie sposób wykonania prac, mających na celu właściwe i skuteczne zabezpieczenie murów fundamentowych tej kaplicy, a prace te wykona w ramach gwarancji dotychczasowy Wykonawca”.

Zacytujmy teraz w całości treść protokołu pokontrolnego z wizji lokalnej przy Ramułtówce z dnia 19 kwietnia 2013 r.:

„Wykonano dokumentację fotograficzną uszkodzeń występujących na cokole i ścianach obiektu. W izolacji pionowej zastosowano folię kubełkową. Materiał fundamentu odkryty spod tynku jest słabo związany i mokry (zawilgocony). Kratka odwadniająca przed wejściem winna być udrożniona i oczyszczona, gdyż jest zanieczyszczona. Jan Marszałek podkreśla, że uszkodzenia powstały w wyniku warunków zimowych – rozmrożenia tynku, który nie uległ wyschnięciu i związaniu na skutek załamania się pogody, w trakcie wykonywania końcowego etapu robót w dolnych partiach kaplicy. Dodatkowym czynnikiem niekorzystnym była długa, mroźna i śnieżna zima. Wykonawca potwierdza powyższą opinię”.

(protokół został podpisany przez inż. Jana Marszałka, mgr. Józefa Steca, Annę Zahaczewską-Dobrowolską i Witolda Króla (pracowników WUOZ Delegatury w Nowym Saczu), a także przez wykonawcę remontu Janusza Stukusa i kierownika budowy Piotra Kroka)

Nawet niezbyt wprawne oko dostrzeże, że oba zacytowane teksty nie są, używając terminologii komputerowej, ze sobą kompatybilne. Z jednej strony zostaje expressis verbis stwierdzone, że należy „opracować (…) sposób wykonania prac, mających na celu właściwe i skuteczne zabezpieczenie murów fundamentowych (…) kaplicy”, a z takiego stwierdzenia wynika wprost, że zastosowany wcześniej „sposób” był niewłaściwy i nieskuteczny, a z drugiej strony pełne odium odpowiedzialności zrzuca się na warunki pogodowe i długą i śnieżną zimę. Nikt nie obarcza także winą za zaistniały stan rzeczy wykonawcy, ale wykonawca godzi się wszelkie prace poprawkowe wykonać w ramach gwarancji. Prawda, że coś tutaj nie gra?

Kto jest winien? Firmie pana Janusza Stukusa nie nakazano wykonać izolacji poziomej i osuszenia funadamentów. Można domniemywać, że swoją pracę firma pana Janusza Stukusa wykonała zgodnie z zaleceniami, tzn. wykonała zewnętrzną izolacje pionową fundamentów Ramułtówki na 1,5 m w głąb. Może tak, może nie! Miejmy jednak do ludzi zaufanie. Nikt nie zakwestionował prac firmy Janusza Stukusa w tej materii.

Tylko dlaczego, przewidując tak gruntowny remont Ramułtówki i przy tak gigantycznym budżecie (jak podał WUOZ Delegatura w Nowym Sączu w piśmie do Macieja Rysiewicza z dnia 15.04.2013 r., wynoszącym 134 824, 64 złotych – w tym 50 000 złotych dotacji MKiDN) projektanci-konserwatorzy nie przewidzieli fundamentalnych zaleceń techniczno-renowacyjnych dla tego obiektu. Przecież niewykonanie izolacji poziomej fundamentów (a także ich osuszenia) będzie skutkować stopniową degradacją tego zabytku. Bo nie ma nic gorszego dla budynku jak wilgoć w ścianach!

Jeszcze raz powtarzam, nie jestem inżynierem budowlańcem i konserwatorem dzieł sztuki i architektury, dlatego panowie autorzy projektu konserwatorskiego, powinni nam publicznie udzielić informacji dlaczego zalecili wykonanie tylko zewnętrznej izolacji pionowej Ramułtówki. Mam prawo się mylić i jeśli źle zrozumiałem dokumentację konserwatorską panów inż. Jana Marszałka i mgr. Józefa Steca, to proszę o list weryfikujący moje zastrzeżenia przedstawione w tym tekście. Zwracam także uwagę, że ta dokumentacja została zatwierdzona przez organy WUOZ – Delegaturę w Nowym Sączu, a także przez Starostę Gorlickiego. Nie ulega wątpliwości, że te instytucje, bez zastrzeżeń, zaakceptowały dokumentację Marszałka i Steca? Klimatu w Polsce nie uda się zmienić i jeśli fachowcy najwyższej konserwatorskiej i budowlanej próby, chcą mi wmówić, że długa i śnieżna zima doprowadziła do wilgociowych wykwitów i odparzeń na nowiutkich tynkach Ramułtówki, to ja mam, eufemistycznie rzecz wypowiadając, same wątpliwości.

PS W związku z faktem, że remont Ramułtówki został wykonany w całości za publiczne pieniądze, uważam, że podmioty odpowiedzialne za wykonanie tego remontu albo pośredniczące organizacyjnie w jego kosztach, powinny opublikować szczegółowy jego kosztorys. To nie są sprawy prywatne, nad którymi obowiązkowo trzeba zasunąć kotarę milczenia. I jak zwykle czekam na oświadczenia w tej sprawie. I jak zwykle, prawdopodobnie, nikt się nie odezwie. No, poza tymi, którzy zwyzywają „recenzenta” z Wilczysk, że nie dopełnił dziennikarskiej staranności.

(Odwiedzono 18 razy, 2 wizyt dzisiaj)

2 thoughts on “O remoncie Ramułtówki raz jeszcze

  1. Pomaluśku…..jeżeli J.Stukus był i jest nie winny,to ja mam pytanie-czego podczas kontroli tak się zachowywał i Panu Redaktorowi ublirzał,…nie pozwolił ,żeby Pan tam Był ??
    Co miał do ukrycia??
    Jeżeli jest nie winny i wszystko zrobił bardzo dobrze,to czego poprawiał tą robotę?

  2. Sprawa pierwsza, usuwa Pan komentarze! Sprawa druga, ciągłe udowadnianie, że jest się rzetelnym, to przyznanie się do tego, że się nie było. Jest Pan troszkę jak otwarta książka i to autorstwa Kasi Cichopek. Proszę nie pisać, że nic Pan nie rozumie, bo nikt od Pana nie oczekuje, że Pan zrozumie. Cały czas traci Pan w oczach Czytelników. Proszę się nie przejmować, każda formuła w końcu się zużywa. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *